 |
dwupaki.info Forum dla prawdziwych facetów.
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
jakub Gość
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 11:11 am Temat postu: Re: Kto z Was przestal pic bez AA ? |
|
|
[quote]Wydaje mi się że dobrze by Ci zrobiło odwiedzenie paru sensownych (nie wszystkie, niestety, takie są) mityngów AA i przemyślenie historii jakie tam usłyszysz. Ale myślę że tego nie zrobisz, a jeśli nawet, nie będziesz słuchał ani rozumiał. Oczywiście, że tego nie zrobię, bo nie jest mi potrzebne rozumienie tego tematu tak, jak Wy go rozumiecie. Nie mam też zamiaru wprowadzać rewolucji, ani pisać pracy naukowej. [/quote] Pochwały godna szczerość. Niechęć do rewolucji i pisania prac naukowych tym bardziej chwalebna. A że spojrzenie na temat wykraczające poza Twoje własne jego zrozumienie nie jest Ci potrzebne -to też się zgadza. [quote] Uważasz że wyjście z alkoholizmu to kwestia woli i motywacji, a alkoholizm, narkomania, seksoholizm czy hazard to jakościowo takie same nawyki jak wrodzona kłamliwość, naiwność czy zadrośnictwo. Nie uważam, że jakościowo są te same. Wikłanie się w te jak i tamte problemy oparte jest jednak na tym samym mechaniźmie motywacyjnym i na własne życzenie. (Nie pasuje mi tu Twoje zestawienie słów "wrodzona kłamliwość" - nie ma czegoś takiego) [/quote] och, to była tylko ironia. Sorry, nie mam zwyczaju używania emotywek. Co do mechanizmów -według mnie (i wydaje mi się, nie tylko mnie) są krańcowo różne, także jeśli chodzi o biochemię mózgu. Ale nie jest moim celem robienie wykładów z mechanizmu uzależnień. [quote] Że traktowanie uzależnienia jako choroby to uleganie (zapewne narzuconym przez lobby AA i terapeutów) wątpliwym teoriom. Nie mówię, że alkoholizm nie jest chorobą. Teorie nie są wątpliwe. Nie uważam tak. Mówię, że moim zdaniem w terapii są pewne elementy, które być może należałoby rozważyć i może zmienić. Pewna hermentyczność klubów AA (przynajmniej mentalnie) nie sprzyja rozwojowi metod. [/quote] a to akurat bardzo ładnie z Twojej strony, ale wypadałoby żeby pisząc na forum które odwiedzają uzależnieni, wiedzieć cokolwiek na temat tego co się chce zmienić, i do kogo to piszesz. Wydaje mi się że to także kwestia dobrego wychowania. Co do hermetyczności AA -przyjmij do wiadomości, że na mityngi otwarte (a takich jest zdecydowana większość) może przyjść każdy, niekoniecznie alkoholik, także może zabierać głos na dowolny temat, zgłaszać swoje uwagi i pytać o wszystko, i nawet nie musi się dokładać do zrzutki na herbatę (choc wypadałoby żeby to jednak zrobił). A ktoś bardzo zdeterminowany to i na zamknięte wejdzie i nikt go nie wyrzuci. Zdaje się że na temat tego czym naprawdę są spotkania AA, też bardzo niewiele wiesz... [quote] Można Ci pozazdrościć tego że nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, ale gdybyś choć raz z daleka zobaczył piekło, przez jakie przechodzą naprawdę uzależnieni (nie tylko alkoholicy)... zapewne nie plótłbyś publicznie takich bzdur. Dzięki za dystans do mnie, jaki wykazujesz. [/quote] ależ proszę [quote] Myślę że rozumiem Twoje motywy, ale -jak pisałem w poprzednim poście- to co piszesz jest niebezpiecznie bliskie "ideom" wynikającym ze standardowych mechanizmów obronnych, które zbyt często udaremniają albo utrudniają właściwą terapię. Dlatego jest potencjalnie niebezpieczne, i dlatego Mysza, Sebix2 i ja próbujemy Ci wybić z głowy te urojenia mocy, bo możliwe, że komuś kiedyś bardzo zaszkodzisz. Próbuj! Spójrz na tytuł wątku. JC zadał pytanie i z tego , co pisze, wygląda przynajmniej na zwycięzcę, ale nazywa siebie "Należącym do Niepijących" Jest bezprzecznie z mojej "grupy". Nie możesz wiedzieć, czy on wygrał już, czy jest naiwny. Wiesz czemu? Ja sądzę, że nie potrafisz już myśleć jak zwykły zwycięzca. Ty myślisz jak goniący zwycięstwo uczestnik AA. [/quote] "myśleć jak zwycięzca" -Michale, oszczędź nam tego kiczu intelektualnego rodem z broszurek z lat 30-tych XX w. (przez delikatność nie wskażę oczywistych skojarzeń, ani nie spytam czym się różni zwykły zwycięzca od niezwykłych) O tym jak myśli uczestnik AA i za czym goni, nie wiesz nic, i nie chcesz wiedzieć, jak wyżej napisałeś. Poza tym nie wiesz czy ja jestem uczestnikiem AA (nie jestem, ale w odróżnieniu od Ciebie trochę na temat AA wiem, i tego co napisałeś nie traktuję jak obelgę, tylko jak wyraz błogiej nieświadomości) [quote]Tymczasem ja wiem, że można być w stu procentach pewnym, iż nie będzie się robiło czegoś, o czym jest się przekonanym, że nie należy. [/quote] To znaczy że bardzo niewiele wiesz. To jest po prostu nieprawda, i właśnie na tym polega choroba. Dlatego zapraszałem Cię na mityngi AA czy innych podobnych grup -pierwszych kilka historii jakie by do Ciebie dotarły, udowodniłyby Ci, że owszem, można być 200% pewnym że się nie będzie niszczyć siebie, swojej rodziny, przyszłości, można szczerze i z głębi serca przysiąc na wszystkie świętości że już nigdy ani odrobiny alkoholu, dragów, hazardu -i pić, ćpać, grać aż do utraty czy zniszczenia wszystkiego, albo do następnych przysiąg. Wybacz, że to piszę, ale naprawdę niewiele jeszcze widziałeś... [quote] Komu sprzedać silną wolę? Mało używana! [/quote] silna wola nie ma nic do rzeczy. O tym też nie wiesz.... [quote] Ja na pytanie postawione w wątku odpowiedziałem. Powiedziałem, jak to zrobiłem i skąd to się u mnie wzięło. Więc zastanów się, co byś chciał wybić z mojej głowy? Zazdrościsz mi... Tak napisałeś. [/quote] Zazdroszczę Ci dwóch rzeczy: po pierwsze dobrego samopoczucia i wiary w siebie. To pozytywne, bez względu na to skąd się bierze. A bierze się z drugiej rzeczy której Ci zazdroszczę -z dziecięcej niewinności i ignorancji. Serio Ci tego zazdroszczę, i bardzo chętnie bym się zamienił... Natomiast co do wybijania z głowy -źle się wyraziłem. Nic mi do tego co myślisz o sobie, alkoholikach, silnej woli, motywacji i naturze ludzkiej. Natomiast uważam że nie powinieneś, a nawet Ci nie wolno, wciskać niebezpiecznych bzdur ludziom, którzy być może stoją na skraju przepaści. Dlatego, i tylko dlatego zdecydowałem się na polemikę z Tobą. [quote] pozdrawiam serdecznie [/quote] nawzajem jakub |
|
| Powrót do góry |
|
 |
adam
|
Wysłany: Temat postu: re: |
|
|
[quote]Wydaje mi się że dobrze by Ci zrobiło odwiedzenie paru sensownych (nie wszystkie, niestety, takie są) mityngów AA i przemyślenie historii jakie tam usłyszysz. Ale myślę że tego nie zrobisz, a jeśli nawet, nie będziesz słuchał ani rozumiał. Oczywiście, że tego nie zrobię, bo nie jest mi potrzebne rozumienie tego tematu tak, jak Wy go rozumiecie. Nie mam też zamiaru wprowadzać rewolucji, ani pisać pracy naukowej. [/quote] Pochwały godna szczerość. Niechęć do rewolucji i pisania prac naukowych tym bardziej chwalebna. A że spojrzenie na temat wykraczające poza Twoje własne jego zrozumienie nie jest Ci potrzebne -to też się zgadza. [quote] Uważasz że wyjście z alkoholizmu to kwestia woli i motywacji, a alkoholizm, narkomania, seksoholizm czy hazard to jakościowo takie same nawyki jak wrodzona kłamliwość, naiwność czy zadrośnictwo. Nie uważam, że jakościowo są te same. Wikłanie się w te jak i tamte problemy oparte jest jednak na tym samym mechaniźmie motywacyjnym i na własne życzenie. (Nie pasuje mi tu Twoje zestawienie słów "wrodzona kłamliwość" - nie ma czegoś takiego) [/quote] och, to była tylko ironia. Sorry, nie mam zwyczaju używania emotywek. Co do mechanizmów -według mnie (i wydaje mi się, nie tylko mnie) są krańcowo różne, także jeśli chodzi o biochemię mózgu. Ale nie jest moim celem robienie wykładów z mechanizmu uzależnień. [quote] Że traktowanie uzależnienia jako choroby to uleganie (zapewne narzuconym przez lobby AA i terapeutów) wątpliwym teoriom. Nie mówię, że alkoholizm nie jest chorobą. Teorie nie są wątpliwe. Nie uważam tak. Mówię, że moim zdaniem w terapii są pewne elementy, które być może należałoby rozważyć i może zmienić. Pewna hermentyczność klubów AA (przynajmniej mentalnie) nie sprzyja rozwojowi metod. [/quote] a to akurat bardzo ładnie z Twojej strony, ale wypadałoby żeby pisząc na forum które odwiedzają uzależnieni, wiedzieć cokolwiek na temat tego co się chce zmienić, i do kogo to piszesz. Wydaje mi się że to także kwestia dobrego wychowania. Co do hermetyczności AA -przyjmij do wiadomości, że na mityngi otwarte (a takich jest zdecydowana większość) może przyjść każdy, niekoniecznie alkoholik, także może zabierać głos na dowolny temat, zgłaszać swoje uwagi i pytać o wszystko, i nawet nie musi się dokładać do zrzutki na herbatę (choc wypadałoby żeby to jednak zrobił). A ktoś bardzo zdeterminowany to i na zamknięte wejdzie i nikt go nie wyrzuci. Zdaje się że na temat tego czym naprawdę są spotkania AA, też bardzo niewiele wiesz... [quote] Można Ci pozazdrościć tego że nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz, ale gdybyś choć raz z daleka zobaczył piekło, przez jakie przechodzą naprawdę uzależnieni (nie tylko alkoholicy)... zapewne nie plótłbyś publicznie takich bzdur. Dzięki za dystans do mnie, jaki wykazujesz. [/quote] ależ proszę [quote] Myślę że rozumiem Twoje motywy, ale -jak pisałem w poprzednim poście- to co piszesz jest niebezpiecznie bliskie "ideom" wynikającym ze standardowych mechanizmów obronnych, które zbyt często udaremniają albo utrudniają właściwą terapię. Dlatego jest potencjalnie niebezpieczne, i dlatego Mysza, Sebix2 i ja próbujemy Ci wybić z głowy te urojenia mocy, bo możliwe, że komuś kiedyś bardzo zaszkodzisz. Próbuj! Spójrz na tytuł wątku. JC zadał pytanie i z tego , co pisze, wygląda przynajmniej na zwycięzcę, ale nazywa siebie "Należącym do Niepijących" Jest bezprzecznie z mojej "grupy". Nie możesz wiedzieć, czy on wygrał już, czy jest naiwny. Wiesz czemu? Ja sądzę, że nie potrafisz już myśleć jak zwykły zwycięzca. Ty myślisz jak goniący zwycięstwo uczestnik AA. [/quote] "myśleć jak zwycięzca" -Michale, oszczędź nam tego kiczu intelektualnego rodem z broszurek z lat 30-tych XX w. (przez delikatność nie wskażę oczywistych skojarzeń, ani nie spytam czym się różni zwykły zwycięzca od niezwykłych) O tym jak myśli uczestnik AA i za czym goni, nie wiesz nic, i nie chcesz wiedzieć, jak wyżej napisałeś. Poza tym nie wiesz czy ja jestem uczestnikiem AA (nie jestem, ale w odróżnieniu od Ciebie trochę na temat AA wiem, i tego co napisałeś nie traktuję jak obelgę, tylko jak wyraz błogiej nieświadomości) [quote]Tymczasem ja wiem, że można być w stu procentach pewnym, iż nie będzie się robiło czegoś, o czym jest się przekonanym, że nie należy. [/quote] To znaczy że bardzo niewiele wiesz. To jest po prostu nieprawda, i właśnie na tym polega choroba. Dlatego zapraszałem Cię na mityngi AA czy innych podobnych grup -pierwszych kilka historii jakie by do Ciebie dotarły, udowodniłyby Ci, że owszem, można być 200% pewnym że się nie będzie niszczyć siebie, swojej rodziny, przyszłości, można szczerze i z głębi serca przysiąc na wszystkie świętości że już nigdy ani odrobiny alkoholu, dragów, hazardu -i pić, ćpać, grać aż do utraty czy zniszczenia wszystkiego, albo do następnych przysiąg. Wybacz, że to piszę, ale naprawdę niewiele jeszcze widziałeś... [quote] Komu sprzedać silną wolę? Mało używana! [/quote] silna wola nie ma nic do rzeczy. O tym też nie wiesz.... [quote] Ja na pytanie postawione w wątku odpowiedziałem. Powiedziałem, jak to zrobiłem i skąd to się u mnie wzięło. Więc zastanów się, co byś chciał wybić z mojej głowy? Zazdrościsz mi... Tak napisałeś. [/quote] Zazdroszczę Ci dwóch rzeczy: po pierwsze dobrego samopoczucia i wiary w siebie. To pozytywne, bez względu na to skąd się bierze. A bierze się z drugiej rzeczy której Ci zazdroszczę -z dziecięcej niewinności i ignorancji. Serio Ci tego zazdroszczę, i bardzo chętnie bym się zamienił... Natomiast co do wybijania z głowy -źle się wyraziłem. Nic mi do tego co myślisz o sobie, alkoholikach, silnej woli, motywacji i naturze ludzkiej. Natomiast uważam że nie powinieneś, a nawet Ci nie wolno, wciskać niebezpiecznych bzdur ludziom, którzy być może stoją na skraju przepaści. Dlatego, i tylko dlatego zdecydowałem się na polemikę z Tobą. [quote] pozdrawiam serdecznie [/quote] nawzajem jakub |
|
| Powrót do góry |
|
 |
gazebo Gość
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 2:26 pm Temat postu: Re: Kto z Was przestał pić bez AA ? |
|
|
gazebo wrote: [quote] jakub wrote: moze dopiero po latach wyksztalcilo sie w nim uzaleznienie, skad pewnosc, ze juz nim byl ad hoc? nie żartuj sobie. Znam jego historię -pił ostro od 15 roku życia, miał rozpoznany alkoholizm, wszywany esperal i przed 25 rokiem życia dwa pobyty w zakładzie zamkniętym. Kiedy się zakochał i ożenił, przestał, zaczął po kilku latach popijać "po jednym piwku", a po rozwodzie i bankructwie jego firmy -poszedł na całość. Teraz jest po terapii i nie pije, ale nie wiem, czy wytrzyma, z różnych powodów; oczywiście życzę mu jak najlepiej. Gdyby było tak jak piszesz, przytaczanie tutaj takiego przykładu byłoby mało sensowne, nie uważasz? nie uwazam, rozne sa historie, wolalem sie dopytac niz bazowac na domyslaniu [/quote] tak mi cos jeszcze przyszlo do glowy, czy standardowe terapie daja (i jaka) szanse na 11 lat kontrolowanego zycia? -- careful with that axe Eugene! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
michal Gość
|
Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 11:49 pm Temat postu: Re: Kto z Was przestal pic bez AA ? |
|
|
A że spojrzenie na temat wykraczające poza Twoje własne jego zrozumienie nie jest Ci potrzebne -to też się zgadza. [/quote] Myślę, że Twoja nieustająca ochota do miotania uszczypliwości nie minie w tym wątku. Sorry, nie mam zwyczaju używania emotywek. Co [quote]do mechanizmów -według mnie (i wydaje mi się, nie tylko mnie) są krańcowo różne, także jeśli chodzi o biochemię mózgu. Ale nie jest moim celem robienie wykładów z mechanizmu uzależnień. [/quote] Spróbujmy może trzymać logikę w tym temacie. Ja mówię o mechanizmach motywacyjnych wchodzenia w przyzwyczajenia, nawyki, nałogi a Ty mówisz o mechaniźmie uzależnień, kiedy człowiek jest w fazie pogrążania się. [quote]a to akurat bardzo ładnie z Twojej strony, ale wypadałoby żeby pisząc na forum które odwiedzają uzależnieni, wiedzieć cokolwiek na temat tego co się chce zmienić, i do kogo to piszesz. Wydaje mi się że to także kwestia dobrego wychowania. [/quote] Teraz uczysz mnie dobrego wychowania. Pisałem w tym wątku, że nie chcę rozwijać tego tematu ze względu na szacunek dla dorobku AA i do armii ludzi, którzy życie poświęcili dla ratowania bliźnich z nałogu. A pisałem do wątkodawcy i do do każdego, kto odpowiedział na mój post. Czytasz, czy tylko pouczasz? [quote]Co do hermetyczności AA -przyjmij do wiadomości, że na mityngi otwarte (a takich jest zdecydowana większość) może przyjść każdy, niekoniecznie alkoholik, także może zabierać głos na dowolny temat, zgłaszać swoje uwagi i pytać o wszystko, i nawet nie musi się dokładać do zrzutki na herbatę (choc wypadałoby żeby to jednak zrobił). A ktoś bardzo zdeterminowany to i na zamknięte wejdzie i nikt go nie wyrzuci. Zdaje się że na temat tego czym naprawdę są spotkania AA, też bardzo niewiele wiesz... [/quote] Nieporozumienie. Mentalną hermetyczność miałem na myśli (zaznaczyłem to) a nie otwarte drzwi. [quote]"myśleć jak zwycięzca" -Michale, oszczędź nam tego kiczu intelektualnego rodem z broszurek z lat 30-tych XX w. (przez delikatność nie wskażę oczywistych skojarzeń, ani nie spytam czym się różni zwykły zwycięzca od niezwykłych) [/quote] O czym piszesz, wiesz chyba Ty sam jedynie. Jeśli poczucie zwycięstwa kojarzy Ci się z umiejscowionym historycznie kiczem. [quote]O tym jak myśli uczestnik AA i za czym goni, nie wiesz nic, i nie chcesz wiedzieć, jak wyżej napisałeś. Poza tym nie wiesz czy ja jestem uczestnikiem AA (nie jestem, ale w odróżnieniu od Ciebie trochę na temat AA wiem, i tego co napisałeś nie traktuję jak obelgę, tylko jak wyraz błogiej nieświadomości) [/quote] Więc Ty wiesz trochę i ja wiem trochę. Zależy Ci na opinii, że więcej wiedzy jest po Twojej stronie. Ok. Mogę na to przystać. [quote]Tymczasem ja wiem, że można być w stu procentach pewnym, iż nie będzie się robiło czegoś, o czym jest się przekonanym, że nie należy. To znaczy że bardzo niewiele wiesz. To jest po prostu nieprawda, i właśnie na tym polega choroba. Dlatego zapraszałem Cię na mityngi AA czy innych podobnych grup -pierwszych kilka historii jakie by do Ciebie dotarły, udowodniłyby Ci, że owszem, można być 200% pewnym że się nie będzie niszczyć siebie, swojej rodziny, przyszłości, można szczerze i z głębi serca przysiąc na wszystkie świętości że już nigdy ani odrobiny alkoholu, dragów, hazardu -i pić, ćpać, grać aż do utraty czy zniszczenia wszystkiego, albo do następnych przysiąg. [/quote] Moim skromnym zdaniem (widzisz, jak ja się grzecznie do Ciebie zwracam?) mylisz pojęcia. Przekonanie, to jest przekonanie. Mówienie, że jest się przekonanym (mówienie nawet do samego siebie), nie jest jeszcze przekonaniem, choćby się mówiło o dwustu procentach. Przykładem takiego przekonania, o którym mówię, jest to, że nie będę pił benzyny, jadł tektury, smarował chleba towotem. Chyba mi wierzysz! Co? [quote]Wybacz, że to piszę, ale naprawdę niewiele jeszcze widziałeś... [/quote] No, nie umieram na razie, więc pewnie coś jest jeszcze przede mną do zobaczenia. To zabawne, że mówisz do mnie jak do dziecka. Skąd to się wzięło u Ciebie? [quote]Komu sprzedać silną wolę? Mało używana! silna wola nie ma nic do rzeczy. O tym też nie wiesz.... [/quote] Codziennie rano wstajesz (to nie musi być o Tobie), z radością witasz kolejny dzień bez picia, prosisz Boga, żeby udało ci się przetrwać do końca dnia bez kieliszka. Potem wychodzisz z domu i starasz się iść kanałami, żeby nie spotkać żadnego dawnego kumpla, bo może być źle. Nie chodzisz na imprezy, omijasz imieniny w rodzinie i myślisz jak przeżyjesz Święta, czy się uda... I co? To ma się dziać bez udziału woli? Silnej woli... [quote]Zazdroszczę Ci dwóch rzeczy: po pierwsze dobrego samopoczucia i wiary w siebie. To pozytywne, bez względu na to skąd się bierze. A bierze się z drugiej rzeczy której Ci zazdroszczę -z dziecięcej niewinności i ignorancji. Serio Ci tego zazdroszczę, i bardzo chętnie bym się zamienił... [/quote] Hehehe. Wiesz co, jesteś stary pierdoła! ;)Zrzędzisz. W kółko imputujesz mi ignoranctwo, niewiedzę, naiwność. Wymyśl coś innego wreszcie! Już widzę jak się ze mną zamieniasz... ) [quote]Natomiast co do wybijania z głowy -źle się wyraziłem. Nic mi do tego co myślisz o sobie, alkoholikach, silnej woli, motywacji i naturze ludzkiej. Natomiast uważam że nie powinieneś, a nawet Ci nie wolno, wciskać niebezpiecznych bzdur ludziom, którzy być może stoją na skraju przepaści. Dlatego, i tylko dlatego zdecydowałem się na polemikę z Tobą. [/quote] Wielkie dzięki, Nauczycielu. Czuję się zaszczycony, że zechciałeś utrzec mi nosa zamiast dać się uwieść niebezpiecznym bzdurom. Choć gdybyś wyluzował trochę i naprawdę chciał polemiki, to spuściłbyś trochę z tonu i kontynuował... pozdrawiam michał -- Gdyby spytać o to przeciętnego człowieka, bliższe prawdy niż pytanie: "Czy jesteś uzależniony?" byłoby: "Od czego jesteś uzależniony?" (Jacek Jakubowski) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
jakub Gość
|
Wysłany: Pon Maj 01, 2006 8:09 am Temat postu: Re: Kto z Was przestal pic bez AA ? |
|
|
[quote]...A że spojrzenie na temat wykraczające poza Twoje własne jego zrozumienie nie jest Ci potrzebne -to też się zgadza. Myślę, że Twoja nieustająca ochota do miotania uszczypliwości nie minie w tym wątku. [/quote] uszczypliwości? Powtarzam po prostu to co napisałeś, może niepotrzebnie, ale gdzie tu uszczypliwość? [quote] Spróbujmy może trzymać logikę w tym temacie. Ja mówię o mechanizmach motywacyjnych wchodzenia w przyzwyczajenia, nawyki, nałogi a Ty mówisz o mechaniźmie uzależnień, kiedy człowiek jest w fazie pogrążania się. [/quote] problem polega na tym że te dwie fazy są nieodróżnialne od siebie w wypadku nałogu. Nikt nie jest w stanie zidentyfikować tego jednego kieliszka od którego zaczęło sie niekontrolowane picie. A w wypadku np. hazardu czy narkomanii bardzo często się zdarza że ta pierwsza "niewinna" próba okazuje się właśnie wejściem w nałóg. To zresztą nieistotne, ważne że "przyzwyczajenia" i "nawyki" mają bardzo mało wspólnego z "nałogami" i o mylenie tych pojęć mam do Ciebie pretensję. [quote] Teraz uczysz mnie dobrego wychowania. Pisałem w tym wątku, że nie chcę rozwijać tego tematu ze względu na szacunek dla dorobku AA i do armii ludzi, którzy życie poświęcili dla ratowania bliźnich z nałogu. A pisałem do wątkodawcy i do do każdego, kto odpowiedział na mój post. Czytasz, czy tylko pouczasz? [/quote] czytam i odpowiadam, jeśli uważam za stosowne. Czy zarzucasz mi niezrozumienie tego co piszesz? W którym miejscu? A pouczam, jeśli zachodzi taka potrzeba. W tym wypadku zachodzi. [quote] Nieporozumienie. Mentalną hermetyczność miałem na myśli (zaznaczyłem to) a nie otwarte drzwi. [/quote] mentalna hermetyczność... zechciałbyś wyeksplikować to pojęcie? Jeśli masz na myśli to, że osoby nie będące nałogowcami, nie mające za sobą bagażu (często przerażających) doświadczeń nie bardzo są w stanie zrozumieć o co w AA chodzi -to zmuszony jestem się zgodzić, także biorąc pod uwagę to co Ty piszesz. [quote] O czym piszesz, wiesz chyba Ty sam jedynie. Jeśli poczucie zwycięstwa kojarzy Ci się z umiejscowionym historycznie kiczem. [/quote] myśleć jak zwycięzca... cóż, kojarzy mi się i nic na to nie poradzę. Obudź w sobie olbrzyma, zostań milionerem w 48 godzin... żelazną wolą zmiażdż wrogów rasy... wybacz, ale takie skojarzenia są jednak dość oczywiste... bez urazy, nie bierz tego do siebie, rzecz jasna. Może powinienem się powstrzymać przed ich ujawnianiem, jeśli Cię uraziły, przepraszam. [quote] Więc Ty wiesz trochę i ja wiem trochę. Zależy Ci na opinii, że więcej wiedzy jest po Twojej stronie. Ok. Mogę na to przystać. [/quote] zależy mi na czymś zupełnie innym, tym niemniej dziękuję [quote] Moim skromnym zdaniem (widzisz, jak ja się grzecznie do Ciebie zwracam?) mylisz pojęcia. Przekonanie, to jest przekonanie. Mówienie, że jest się przekonanym (mówienie nawet do samego siebie), nie jest jeszcze przekonaniem, choćby się mówiło o dwustu procentach. Przykładem takiego przekonania, o którym mówię, jest to, że nie będę pił benzyny, jadł tektury, smarował chleba towotem. Chyba mi wierzysz! Co? [/quote] hmm, to wkraczamy w dziedzinę przeżyć i myśli mocno subiektywnych. Przyjmuję do wiadomości że Ty wiesz co to jest Prawdziwe Przekonanie, a ja, i ludzie o których pisałem, nie. Cóż, jeszcze jeden powód żeby Ci zazdrościć... [quote] No, nie umieram na razie, więc pewnie coś jest jeszcze przede mną do zobaczenia. To zabawne, że mówisz do mnie jak do dziecka. Skąd to się wzięło u Ciebie? [/quote] no właśnie, dziwne, bo na ogół nie mam takiego zwyczaju... może przez ton i zawartość Twoich postów... [quote] Codziennie rano wstajesz (to nie musi być o Tobie), z radością witasz kolejny dzień bez picia, prosisz Boga, żeby udało ci się przetrwać do końca dnia bez kieliszka. Potem wychodzisz z domu i starasz się iść kanałami, żeby nie spotkać żadnego dawnego kumpla, bo może być źle. Nie chodzisz na imprezy, omijasz imieniny w rodzinie i myślisz jak przeżyjesz Święta, czy się uda... I co? To ma się dziać bez udziału woli? Silnej woli... [/quote] tak. To co nazywasz "silną wolą" jest zniszczone przez nałóg. Żeby ocaleć, potrzebne są techniki i sposoby wypracowywane przez terapię albo przekazywane przez AA. Można przeżyć bez nich, ale to bardzo nieprzyjemne i bardzo trudne. [quote] Hehehe. Wiesz co, jesteś stary pierdoła! ;)Zrzędzisz. [/quote] dlatego że się z Tobą nie zgadzam i nie kupuję Twoich argumentów? Czy dlatego że nie ukrywam co sądzę o ich wartości i poziomie? [quote]W kółko imputujesz mi ignoranctwo, niewiedzę, naiwność. Wymyśl coś innego wreszcie! Już widzę jak się ze mną zamieniasz... ) [/quote] ależ ja niczego nie wymyślam. Próbuję Ci powiedzieć, że zanim cokolwiek zaczniesz oceniać, powinieneś się temu przyjrzeć, a Twoje opinie o wchodzeniu w nałóg i wychodzeniu z niego są niemądre i niebezpieczne. Jeśli Cię uraziłem, przepraszam, ale powody wyłuszczyłem w poprzednim poście i je podtrzymuję. [quote]Wielkie dzięki, Nauczycielu. Czuję się zaszczycony, że zechciałeś utrzec mi nosa zamiast dać się uwieść niebezpiecznym bzdurom. [/quote] podziękowania przyjęte. Mam nadzieję że choć trochę skorzystałeś. [quote]Choć gdybyś wyluzował trochę i naprawdę chciał polemiki, to spuściłbyś trochę z tonu i kontynuował... [/quote] spuścić z tonu? W znaczeniu jakie zapewne masz na myśli z pewnością tego nie zrobię. Zresztą na polemice mi niespecjalnie zależy, o czym też pisałem. Powtarzam to co napisałem na początku: to co pisałeś w wątku jest niebezpiecznie bliskie urojeniom, produkowanym przez mechanizmy obronne większości nałogowców. NIE MA skutecznego wyjścia z nałogu (jeśli to jest prawdziwy nałóg, a nie odpuszczenie sobie, "nawyk" jak piszesz) przez własną silną wolę. Pomoc innych jest konieczna. Być może -i tu zapewne się ze mną zgodzisz- trzeba mieć jakąś motywację, powód, potrzebę, żeby o tę pomoc poprosić czy jej poszukać. Ale to dopiero początek... [quote] pozdrawiam [/quote] nawzajem jakub |
|
| Powrót do góry |
|
 |
lechox Gość
|
Wysłany: Pon Maj 01, 2006 2:36 pm Temat postu: Re: Kto z Was przestal pic bez AA ? |
|
|
| [quote]Codziennie rano wstajesz (to nie musi być o Tobie), z radością witasz kolejny dzień bez picia, prosisz Boga, żeby udało ci się przetrwać do końca dnia bez kieliszka. Potem wychodzisz z domu i starasz się iść kanałami, żeby nie spotkać żadnego dawnego kumpla, bo może być źle. Nie chodzisz na imprezy, omijasz imieniny w rodzinie i myślisz jak przeżyjesz Święta, czy się uda... I co? To ma się dziać bez udziału woli? Silnej woli... [/quote] tak wlasnie jest w istocie - to dzieje sie bez udzialu sily woli... to jest wyrazem bezsilnosci strachu i pokory... sila woli nie powstrzymasz przymusu picie tak jak nie powstrzymasz sraczki... i wlasnie po to zeby nie sprawdzac swej woli uzalezniony unika miejsc, osob, sytuacji w ktoraj musialby zdac sie na nią, zeby nie sproobowac jeszcze raz... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|